Złośliwy karzeł

Czy miewacie czasem takie uczucie, że złośliwy mały karzeł chodzi Wam po głowie i w losowych miejscach wbija gwóźdź, czasem dwa, ewentualnie osiem? Tak się właśnie czuję, gdy przychodzi migrena. Udało mi się ustalić już ponad wszelkie wątpliwości, że migrena pojawia się przy braku snu. Czasem wystarczy, jedna gorsza noc i bum, znowu jest. Tak jest i tym razem, w sobotę rano znowu przyszła…

Musiałem się nauczyć, jak z nią żyć. Chociaż czasami ataki są na tyle mocne, że nie jestem danego dnia w stanie zrobić czegokolwiek, a szczególnie treningu. To się przekłada na to, że niektóre treningi wypadają, niektóre są przesuwane, takie tam. Nie da się ukryć, że gdyby nie wsparcie Moniki, to bym nie dał w tym wszystkim rady. Często mnie wysyła, żebym się położył i spróbował przespać największy ból. Bierze na siebie większość obowiązków, żebym ja nie musiał z bólem głowy ich robić. Uwielbiam moją Żonę za to (i wiele innych rzeczy również) i jestem Jej bardzo wdzięczny! Bez Niej zdecydowanie nie dał bym rady! Dziękuję Mysiu! :* Nie mogę również nie docenić Trenera, który również wykazuje się cierpliwością i kreatywnością. Jakoś ten trening, mimo wszystko, składa do kupy i efekty są 🙂 Dzięki Tomek!

Czasami migrena jest na tyle mało dokuczliwa, że decyduję się robić treningi. Dzisiaj (i wczoraj) były takie dni. Dzisiejszy trening, to była zakładka. Godzina roweru (30′ luźno + 10′ mocno + 10′ mocniej + 10′ bardzo mocno), a potem bieg. Bieg, który mnie zszokował. Ze względu na ból głowy nie bardzo mogłem się nim stresować, więc tu migrena się przydała. Ale nie będę ukrywał, że jak widzę w planie takie tempa, to zawsze pojawia się stres. Struktura biegu była prosta: 10 km biegu po 3’55”-4’05″/km + 1-2 km schłodzenia. Pierwsza myśl, po zejściu z roweru, pobiegnę po 4’15″/km, tyle przynajmniej dam radę. Zaczynam bieg, spinam się jak dziki, żeby chociaż te 4’15″/km osiągnąć i… zegarek pokazuje, że lecę po 3’30″/km. Za szybko :-O No dobra, to trochę odpuszczam, żeby zwolnić i znaleźć komfortowe tempo. Ustabilizowało się na 3’56″/km i tak się trzyma. Fajnie, ale w sumie to biegnę z wiatrem, ciekawe co będzie, jak będę wracał? Po 6 km się przekonałem. Tempo trzymałem to samo, ale tętno poszło w górę 😉 Z wiatrem trzymało się na 152-155, po nawrotce było ponad 160. Ostatecznie cały odcinek przebiegłem w czasie 39’24”, czyli ze średnim tempem 3’56″/km i średnim tętnem 154 bpm.

Treningowo dycha poniżej 40'!
Treningowo dycha poniżej 40′!

Przebiegłem na treningu dychę poniżej czterdziestu minut! I nawet się jakoś mocno nie zmęczyłem. Ba, zrobiłem to po godzinnej jeździe na rowerze! To ciekawe, jak głowa reaguje, na widok czegoś takiego. Ciągle, pomimo tego, że biegam co raz szybciej, tempa szybsze od 4’/km pozostają dla mnie nieoswojone. I tak samo jak zeszłotygodniowe czterysetki biegane po 1’20”-1’22”, są dla mnie abstrakcją. A tu niespodzianka. Mimo ograniczonej ilości treningu i problemów z migrenami, żre. I to dobrze żre. A na koniec takiej zakładki, nawet nie wyglądam na mocno zmęczonego :-O Mina zbolała tylko od pulsowania w głowie 😉

#selfienadowbora ;)
#selfienadowbora 😉
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *