Nocne bieganie z atrakcjami

Długo się zastanawiałem, jak zatytułować ten wpis – całą noc! Stwierdziłem, że wybiorę wersję łagodniejsza, bo się okaże, że ktoś coś je, albo coś… Od razu ostrzegam, będzie trochę niesmacznie 😉

Nocny Bieg Świętojański 2018 to bieg na odcinku 10 km odbywający się rokrocznie w Gdyni. Od zeszłego roku jest trasa z premią górską. Profil trasy wygląda jak na obrazku:

Trasa Nocnego Biegu Świętojańskiego (obrazek z gdyniasport.pl)
Trasa Nocnego Biegu Świętojańskiego (obrazek z gdyniasport.pl)

Jak widać, podbieg jest solidny! W zeszłym roku na tej trasie wykręciłem czas 39’30” i uważałem, że jest to wynik wyśrubowany. W ramach przedstartowych konsultacji z trenerem dostałem m.in. taką wiadomość: „Przede wszystkim chciałbym abyś podszedł bez presji na starcie. A jak na trasie poczujesz zew do walki to pójdź za tym. Życzę powodzenia.” Bez presji, taaa…

Ale im więcej o tym myślałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że Tomek ma rację. Warto spróbować podejść do tego startu inaczej. Była ku temu sposobność, gdyż aktualnie czytam książkę (o pływaniu, nota bene), która przedstawia zupełnie inne podejście do robienia różnych rzeczy. Zaleca skupienie się na tu i teraz, na odczuwaniu na bieżąco, nie uciekaniu w myślach gdzieś dalej. Na opisanie książki przyjdzie jeszcze czas, na razie wystarczy powiedzieć, że faktycznie próbowałem się skupić na tym, żeby być w sobie w trakcie biegu. Odczuwać to, co się ze mną dzieje.

Wystartowałem bez większego planu, miało być mocno. Mocniej niż w zeszłym roku. I się zaczęło! Stwierdziłem, zgodnie z rozmową z Trenerem, że nie będę patrzył na zegarek, żeby się skupić na odczuwaniu tempa, a nie spekulacjach jak mi pójdzie i gdzie padnę. 😉 Jak się potem okazało, tempo od początku zrobiło się mocne. Kilometry pod górkę (2 i 3) w 2017 roku zrobiłem odpowiednio w 4’06” i 4’30”. W tym roku było to 3’56” i 4’16”. 24″ „odzyskane” pod górkę :-O Zeszłoroczny czas z całej trasy to 39’30”, tegoroczny 37’36”! Kosmiczna różnica. Całość dystansu zrobiłem średnio o 11″ szybciej per kilometr. Gdy jeszcze uwzględnić to, że od końcówki podbiegu pod Kielecką mnie spięło w górnych partiach brzucha (pomimo nospy… Trenerze, znowu kurde coś!)… Hardkor! No i przez całą trasę myślałem, że puszczę w gacie. Jeśli jeszcze kiedyś wpadnę na pomysł, żeby okołostartowo żywić się humusem, to niech mnie małżonka strzeli w czaszkę! Przepraszam wszystkich, którzy biegli w mojej okolicy! Można powiedzieć, że mój bieg to było jedno wielkie pruknięcie… Lepiej bardziej nie będę tego tematu rozwijał…

I tym optymistycznym… 😉 Dziękuję, nieustająco, za wsparcie mojej rodzince oraz wszystkim Endurakom! No i nieustający szacun do Trenera, że potrafi ogarnąć taki postęp, pomimo wszystkich problemów z regularnością 🙂

I na koniec, dzięki Bałtykowi za cuksy! 😀

Cuksy od Bałtyku! :D
Cuksy od Bałtyku! 😀

A za tydzień pobiegnę w sztafecie w Lidzbarku w ramach cyklu Triathlon Energy. Nie, żeby jakieś ciśnienie, ale powalczymy o życiówkę na 5 km 😉 Mimo, że garmin powiedział, że już w nocy życiówka pękła (17’59”!).

Facebook

Jedna myśl na temat “Nocne bieganie z atrakcjami”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 1 = 2