Strachy na Lachy

A i owszem – zaklinam rzeczywistość tym tytułem, bo w głębi duszy te strachy są całkiem realne – bilans przed Poznaniem średnio ciekawy:

  • do startu tylko 5 dni
  • nie zbiłam wagi, więc w Huuba będę wciskać schaba
  • w BPSie musiałam odpuścić kilka treningów – z powodu zmęczenia i problemów z żołądkiem
  • nie jestem w formie – ostatnio prawie popłakałam się na basenie, tak mi nie szło, ale bez sensu do niecki dolewać, wciągnęłam płetwy i jakoś dokończyłam
  • rower lichy cały czas, więcej trenażera niż szosy (stres), ręka prawa za nic w świecie nie oderwie się od kierownicy – jak poradzę sobie na punktach żywieniowych?
  • nie przetestowałam innego napoju, a żołądek zaczął odmawiać współpracy z Vitargo
  • boli mnie prawe ścięgno Achillesa, od czasu do czasu odzywa się memłon – biegam wolno, w tym temacie czuję się tak, jakbym wróciła do początków i naprawa mnie to smutkiem, czuję się zrezygnowana
  • strasznie się boję – śni mi się znowu ten cholerny rowerek z pomponami, picie wody w Malcie i ból podczas biegania
  • na fejsie pełno zadowolonych mordek, kolejnych życiówek, wzrostu formy, jarania się przedstartowego, jarania się postartowego, a także w trakcie, a ja mam tylko sraczkę i wisielczy nastrój

Byle do weekendu…

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

43 + = 48