Uprzejmie donoszę…

Ja tak tylko na momencik, bo pragnę donieść, że przeżyłam wczorajszy dwugodzinny trening szosowy 🙂 Nie odwodniłam się – Kamil zamontował mi na powrót aerobidon, więc mogłam się napić bez uszczerbku na zdrowiu (oczy również całe i na miejscu). I nawet udało mi się samodzielnie nos wytrzeć kilka razy lewą górną kończyną! 🙂 Co więcej dzięki temu wyszłam na kulturalną cyklistkę, gdyż kolarz jadący z naprzeciwka uznał to za pozdrowienie i odmachał (i to było bardzo sympatyczne, bardzo!) 🙂 Co prawda prawa ręka nadal nie chce się pożegnać z kierownicą, ale może do sezonu się nauczy. Trening najgorzej zniosły oczywiście moje 4 litery, ale te też się muszą przyzwyczaić, trudno!

Ociupinkę uspokojona – Mysz

 

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *