Mhm przemyśliwuje

Jest siódma rano – nieludzka godzina. Niby spałam jakieś 8 godzin, ale oczy wciąż lekko podpuchnięte, myśli leniwe i dalej chce mi się spać – jeszcze nie doszłam do siebie po wczorajszym EnduroManie. Wcinam nieprzepisową drożdżówkę z serem, zapijam ciepłą i słodką (również nieprzepisowo), kawą z mlekiem i zastanawiam się jak najlepiej oddać moje wrażenia z poprzedniego tygodnia trenigowego.
Sumarycznie – boję się 🙂 Lękam czy na pewno uda mi się nadrobić wszelkie braki przed przyszłorocznym startem w 1/2 IronMana. Nie jestem pewna czy dałabym radę w sprincie, a co dopiero w 1/2. Szaleństwo. A najbardziej przeraża mnie moja własna głowa, ale może jakoś tak bardziej po kolei?

Najpierw o pierwszej rowerowej „przejażdżce” na trenażerze.
Ha! To Ci dopiero żart! Jedź z kadencją 90, lekko, pilnuj tętna mówili. Ja nie dam rady? Lekko? No skoro lekko, to przecież dam! Rozpędzam swoje leniwe nogi na NAJNIŻSZYM obciążeniu. Trochę za długo zabiera mi wskoczenie na kadencję 90, tym samym moja spanikowana głowa i leniwe ciało pchają moje biedne serce w rytm 140 uderzeń na minutę. Zatem już nie lekko. Tętno ważniejsze mówili. Tylko, że już za późno! Może gdyby padło: „Trzymaj tętno 120, a jak się uda przy nim doskoczyć kadencji 90 to będzie super”… Ja już jednak mam w głowie informację, że POWINNA to być kadencja 90. Co robię? Trzymam te 90 rpm, przecież serce z piersi przy 140 bpm mi nie wyskoczy, co nie? I tak oto oszukuję plan treningowy przez przepisowe 30 minut. Ujechałam w tym czasie ledwie 10km – na najniższym obciążeniu, bez przewyższeń i utrudnień wszelakich na jakie rowerzysta narażony jest w terenie. Dramat i rozpacz. No i jeszcze jedno – suwam się w tych śliskich portkach, w tej cholernej grubej pielusze po siodle i obcieram sobie co nieco. Czy moje co nieco się do tego przyzwyczai?

Drugi trudny przystanek w tym tygodniu to „treningowy” bieg EnduroMan na dystansie 10km.
No i tutaj proszę Państwa to dałam do wiwatu ;/ Muszę tylko jeszcze zebrać myśli żeby najlepiej oddać stan mojego umysłu w trakcie i po tej całej „zabawie”…

c. d. n.

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

61 − 59 =