Wstępniak

Witaj Internetowy Przechodniu!

Jestem zszokowana, że w ogóle chciało Ci się tutaj zajrzeć!
Nie zdziw się, jeśli nie znajdziesz tutaj niczego ciekawego lub przydatnego – ostatecznie to MÓJ codziennik i wcale nie musi być atrakcyjny dla innych 🙂
Acha, dodatkowo jestem kiepska w pisaninie – w moim umyśle panuje chaos i dokładnie tego można się tutaj spodziewać.
Dostałeś ostrzeżenie i masz szansę opuścić ten dziennik, póki jeszcze moja sraczka myślowa nie odcisnęła na Tobie piętna – czuję się rozgrzeszona.
Welcome to Jamaica, have a nice day!

Co trenuję i dlaczego?

Od połowy kwietnia 2015 roku próbuję biegać.
Początkowo nawet trudno to było nazwać slow-joggingiem – nie dawałam rady przebiec łącznie 30 minut – łapała mnie kolka, pot lał się po twarzy i zipałam jak palacz z bronchitem. To był autentyczny dramat. I pomyśleć, że minęły niecałe 2 lata odkąd przestałam korzystać z siłowni i może pół roku kiedy ostatni raz byłam na pracowej siatkówce! Jak żyć?!
A dlaczego w ogóle zaczęłam? Otóż właśnie, po tym jak przestałam robić cokolwiek moja waga zaczęła dramatycznie rosnąć (w końcu uwielbiam jeść czy tam żreć, jak zacznę uzupełniać swój dziennik żywieniowy to zrozumiesz, dlaczego to drugie określenie jest bardziej adekwatne), a psychika siadać (nie tylko z powodu braku ruchu, ale nie o tym).
Musiałam zrobić coś ze sobą i dla siebie, a bieganie wydawało się najprostszym rozwiązaniem wszelkich moich problemów.
Mamy sierpień 2015 i mogę powiedzieć, że uprawiam jogging. Potrafię truchtać dłużej niż przez 30 minut, pocenie i zipanie niestety pozostało. Mój Pan Trener twierdzi, że uprawiam bieganie. W jego opinii jogger truchta sobie po 3-4km na sesję, a ja przecież na treningu przebiegam minimum 6 km. Ja tam swoje wiem – jestem Mysioggerem. Mysiotruchtam sobie zatem w lokalnych zawodach na 10km, a na październik 2015 zaplanowałam pierwszy udział w półmaratonie.
A co mnie podkusiło, żeby w przyszłym roku zostać kobietą z żelaza? Ano mój Pan Trener mnie podkusił i kibicowanie w tegorocznym Ironman 70.3 Gdynia.
Póki co zaczynam (tak, zaczynam, uczę się od około miesiąca?), pływać MysioKraulem, a dziś (21.08.2015) czeka mnie mój pierwszy trening na rowerze triathlonowym – oczywiście na trenażerze, żebym przypadkiem nie zaczęła swojej przygody z rowerem od spektakularnej wywrotki. Szkoda by było zedrzeć takie piękne nowe spodzienki czy kask.

Cokolwiek by się nie działo – proszę, trzymaj za mnie kciuki 🙂

C.d.n.

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

15 + = 22